Międzynarodowe blogi informują o ponownym ataku na sieć PSN firmy Sony. Wydaje się, że korporacyjne szczyty koncernu nie rozumieją co się dzieje i jak bardzo znienawidzoną przez generację internetu firmą jest Sony.
Dziś trudno to sobie wyobrazić, ale Sony była kiedyś firmą która przekraczała granice i wymyślała nowe, innowacyjne produkty zdobywając przy tym rzeszę fanów nie mniej zakochanych w marce niż dzisiejsi fani Apple. Betacam, Trinitron, Walkman, czy Mavica, wywoływały kiedyś emocje nie mniejsze niż iPhone.
Problemy Sony zaczęły się 17 listopada 1987, w dniu w którym Sony kupiło CBS Records, które znane jest dziś pod nazwą Sony Music Entertainment. Po kolejnym zakupie, tym razem studiów filmowych Columbia Pictures i TriStar Pictures, 28 września 1989 Sony z firmy innowacyjnej, kojarzonej z najnowszymi technologiami, stała się symbolem wszystkiego co złe, stare, zachowawcze i zacofane–czyli branży muzycznej i filmowej.
Pierwszym problemem z jakim firma musiała sobie poradzić firma byli bootlegerzy.
Problem bootlegerów, czyli osób i firm wydających nielegalne kopie płyt albo nagrań koncertowych, dziś nazwanych piratami, jest znany od dawna w branży wydawców muzyki i filmów. Istnieli już w czasach Edisona.
Kiedy Sony kupiło wytwórnię CBS Records wiele osób miało nadzieję, że Sony ze swoimi innowacyjnymi pomysłami zdoła zmienić skostniały układ. Niestety, rak nabyty z dobrodzieństwem inwentarza okazał się złośliwy i zaraził większość firmy. Firma nie tylko nie zmieniła banży, ale zaczęła walczyć sama z sobą.
Kto pamięta DAT? MiniDisc? Świetna jakość dźwięku, szczyty mistrzostwa jakości wykonania sprzętu. Jak Sony zabiło te świetne produkty? Utrzymując wysokie ceny oraz opłaty licencyjne na technologię MiniDisc. Szefowie dobrze wiedzieli już w latach osiemdziesiątych, że kopie cyfrowe są kopiami doskonałymi, więc starali się ograniczyć dostęp do narzędzi pozwalających na rejestrację dźwięku o wysokiej jakości sztucznie utrzymując wysokie ceny oraz publikując okropnej jakości oprogramowanie (np. SonicStage), które odbierało wszelką radość z korzystania ze sprzętu kupionego za spore pieniądze. Spadek zainteresowania drogim i kiepsko wspieranym sprzętem doprowadził w końcu do decyzji o zaprzestaniu rozwoju obu technologii. Co akurat pasowało Sony w sam raz bo dawało nadzieję na powstrzymanie dostępu do cyfrowych narzędzi do rejestracji dźwięku. Niestety zdarzył się internet.
Zakup CBS Records był początkiem schizofrenii, która prawdopodobnie doprowadzi w końcu do upadku firmy. Nie może bowiem długo normalnie funkcjonować firma, która produkuje wysokiej jakości narzędzia do rejestracji dźwięku i obrazu (kamery, aparaty, rejestratory dźwięku) jeśli musi jednocześnie chronić prawa do nagrań i filmów, które wydaje. Kiedy Sony zakupiło studia muzyczne i filmowe, ze sprzymierzeńca bootlegerów i fanów muzyki stało się ich wrogiem.
Nie może przetrwać długo firma, która produkuje urządzenia umożliwiające tworzenie, powielanie i dystrybucję treści (np. komputery Vaio) jednocześnie instalując rootkit (oprogramowanie pozwalające na zdalny dostęp do informacji, instalację oprogramowania, śledzenie i zakłócanie działania) na komputerach użytkowników, którzy legalnie zakupili nagrania reprezentowanych przez firmę artystów. To właśnie Sony zrobiło w 2005 r. Firma została za to ukarana, ale tak naprawdę należało wsadzić do więzienia jej szefów.
Najnowszy atak Sony przeciwko swoim klientom to wytoczone przeciwko jednemu z nabywców konsoli Playstation oskarżenia o złamanie zapisów ustawy Digital Millenium Copyright Act (DMCA). Sprawa została “załatwiona,” ale sposób w jaki potraktowano George’a Hotza nie spodobał się międzynarodowym hackerom, którzy zdecydowali się odpłacić Sony pięknym za nadobne.
Pierwszy atak nastąpił i unieruchomił sieć PSN na dwa tygodnie. Drugi nastąpił dziś. Zapewne nie będzie atakiem ostatnim.
Kto spodziewał się, że będzie inaczej żyje w bajkowym świecie. Sony nie rozumie następujących problemów:
- Sieć tak rozbudowana jak PSN musi być projektowana, rozwijana i doglądana przez specjalistów od samego początku. Informacje o marnej jakości zabezpieczeń dowodzą, że Sony niepoważnie potraktował ten problem.
- Nikt komu pozostało chociaż trochę godności nie będzie pracował dla Sony. To korporacja, która odwarzyła się włamywać na komputery użytkowników. To tak jakby ubezpieczyciel wynajmował szpiegów i złodziei aby włamywali się do aut i domów swoich klientów, śledził i zakłócał pracę i odpoczynek.
- W dzisiejszych czasach najlepsi specjaliści z branży bezpieczeństwa sieciowego pracują dla korporacji, organizacji i rządów, które poważne podchodzą do swoich klientów a nie dla ludzi, którzy chcą zniszczyć rozwój nowych technologii oraz odebrać ludziom wolność wypowiedzi jak to robi potajemnie branża rozrywkowa razem z politykami pichcącymi prawo, którego treści nie chcą pokazać.
- W dwa tygodnie nie da się zabezpieczyć systemu tak skomplikowanego jak PSN. Nie ma takich magików w branży.
Czy kolejne będzie Nintendo? Jest to całkiem prawdopodobne, ponieważ w licencji na użytkowanie nowego modelu przenośnej konsoli tej firmy znajdują się zapisy, które w ordynarny sposób naruszają prawa użytkownika. Jak informuje nas blog Defective by Design, który nawołuje do wysyłania firmie tekturowych cegiełek i listów wyrażających dezaprobatę dla wytworów prawników producenta Nintendo 3DS, firma oczekuje bezwarunkowego oddania jej następujących praw:
By accepting this Agreement or using a Nintendo 3DS System or the Nintendo 3DS Service, you also grant to Nintendo a worldwide, royalty-free, irrevocable, perpetual, non-exclusive and fully sublicensable license to use, reproduce, modify, adapt, publish, translate, create derivative works from, distribute, perform and display your User Content in whole or in part and to incorporate your User Content in other works, in any form, media or technology now known or later developed, including for promotional or marketing purposes. (Chapter 1, Nintendo 3DS End User License Agreement)
Krótko mówiąc, Nintendo oczekuje wszelkich praw do korzystania w sposób dowolny do wszelkich treści tworzonych przez użytkownika konsoli Nintendo bez wynagradzania użytkownika w jakikolwiek sposób. Czym są te treści? Zacytuję Defective by Design:
This includes personal data such as any name, address, or other information you enter; as well as “age, gender, geographic area, game play data, online status, Nintendo 3DS System serial number and device ID, device certificate information, cookies, Friend Codes, wireless access point information, Internet Protocol (‘IP’) address, and Media Access Control (‘MAC’) address” (to quote the Nintendo 3DS System Privacy Policy). Further, they collect all “User Content,” which they define as all “[...] comments, messages, images, photos, movies, information, data and other content” (Chapter 6, Nintendo 3DS End User License Agreement).
To tak jakby producent aparatów fotograficznych albo kamery wideo sprzedając nam swoje produkty nabywał prawa do wykorzystania w dowolny sposób naszych zdjęć i filmów.
Kto potem? Apple. W najnowszych iMacach wymiana dysku na inny niż zakupiony od Apple kończy się nieznośnym wirowaniem wiatraków i niezdaniem przez komputer testu kompatybilności. Apple bawi się w grę gwarantującą utrzymywanie wysokiej marży na podzespoły i akcesoria firmowane logo Apple od lat, ale w dzisiejszym antykorporacyjnym klimacie przy załamaniu światowej gospodarki bossowie mogą doczekać się ataku hackerów na serwerownie iTunes. Steve Jobs jest może wizjonerem, ale Apple zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością.
Nie opowiadam się w tej walce po żadnej ze stron. Na pewno nie jestem fanem Sony, ale też nie uważam, że działania ofensywne są absolutnie konieczne. Wystarczy nie kupować produktów i usług firm, które nas nie szanują. Ta broń jest pokojowa i śmiertelnie zabójcza dla każdego biznesu. Korzystajmy z niej.
Sony zbiera co zasiało pod ramię z resztą branży rozrywkowej. Trudno pochwalać opcję nuklearną z jaką musi się zmierzyć Sony, ale też trudno Sony współczuć. Nie spodziewam się też, że zarząd firmy zrozumie co się dzieje.